sound

29 listopada 2016

32/?

Ayde wparował do swojego pokoju, nie zważając na wołanie matki. Rzucił z impetem swoją torbę na ziemię, a sam padł twarzą na łóżko. Zagryzał wargi, by powstrzymać płacz.
Plotki.
Zawsze go otaczały. Wszystko zaczęło się od tego, że jego mama chciała mieć córeczkę. Gdy był mały wciskała mu sukienki i kupowała dziewczęce dodatki oraz zabawki. Pewnego razu koleżanka powiedziała mu, że to dziwne. Zaczął sprzeciwiać się matce. Wychodząc z domu do podstawówki, po kryjomu przebierał spódniczki na spodnie. Mimo wszystko nie nienawidził tego. Chciał po prostu, by dzieci nie uważały go za odludka. Chciał móc bawić się ze wszystkimi i nie słyszeć słowa "dziwny".
Któregoś dnia, wracając do domu i zakładając z powrotem spódniczkę, nie zauważył grupki przyjaciół ze szkoły. Kiedy się obrócił, ujrzał zdziwione twarze, a zaraz po tym wyciągnięte telefony. Robili mu zdjęcia. Pokładali się przy tym ze śmiechu.
Wtedy pierwszy raz zadał sobie pytanie: "Czy naprawdę jestem tak żałosny?".
Przez nieco ponad dwa miesiące nie pokazywał się w szkole. Nie wiedział na co liczył. Przecież nie było szansy na to, by sprawa tak szybko ucichła. Wiedział jak to było z młodzieżą. Nie mogło się obyć bez upokarzania, głupich docinków czy też zwykłego prześladowania. Dlatego nie chciał tam wracać. Ale musiał.
Pierwszy dzień w szkole był najgorszy.
Dookoła niego padały różne wyzwiska. Starał się ich nie słuchać, ale nie da się tak po prostu postawić wokół siebie ścianę, która zacznie cię od wszystkich oddzielać. Każde słowo skierowane w jego stronę, było jak malutka szpileczka wbijana w ciało. Wbrew pozorom wszystko co mówili, zostawiało na nim rysę, której nie dało się wymazać.
Następnego dnia chłopcy z drużyny koszykarskiej zaczepili go na długiej przerwie, by się ponabijać. Zawiesili się mu na szyi, boleśnie go ściskając. Jeden z nich wyciągnął ze swojej torby mały stanik. Kazali mu go założyć. Gdy się stawiał, sami rozdarli mu koszulkę. Na szczęście wszystko przerwał nauczyciel dyżurujący w tamtej części szkoły.
Wszystkie nieprzyjemne sytuacje zdarzały się praktycznie codziennie. Nie było nawet mowy o tym, by wkrótce się to skończyło. Było tak, jakby z każdej strony napierały na niego ręce i pchały go w kierunku tych drugich, by szarpnąć za włosy, wyśmiać, a następnie popchnąć do następnych.
Piekło.
Dokładnie tak mógł nazwać swoje życie.
Tego dnia nie było inaczej.
Ayde powoli wstał z łóżka, chwycił paczkę chusteczek i skierował się w kierunku łazienki. Chciał pozbyć się makijażu, który zafundowali mu koledzy z klasy. Zamknął drzwi, by nikt mu nie przeszkadzał. Odkręcił kurek i przez chwilę patrzył na cieknącą wodę. W jego oczach ponownie pojawiły się łzy.
Ciężko było mu patrzeć na siebie w lustrze. Na ustach miał intensywnie czerwoną szminkę rozmazaną na połowę policzka, a rzęsy posklejane kruszącym się tuszem. Zanurzył dłonie w lodowatej wodzie i ochlapał nią twarz. Znów spojrzał na swoje odbicie. Nie widział nic ładnego. Miał bardzo niską samoocenę, przez co bał się publicznie pokazywać. Wierzył wyzwiskom. Wierzył ludziom, którzy nazywali go tłustym, perwersyjnym zbokiem. Mówili, że jest obrzydliwy i zaczął to w sobie widzieć. W myślach powtarzał sobie to samo.
Ściągnął koszulkę, odsłaniając wystające obojczyki i żebra. Spojrzał na swoją płaską klatkę piersiową. Przejechał po niej palcem. Nie wiedział czy lepiej by było, gdyby odstawała. Czy gdyby urodził się dziewczynką to nie miałby takich problemów ze sobą.
Co to znaczy być chłopcem? Co to znaczy być dziewczyną? Dlaczego ciągle czuł obrzydzenie do swojego ciała?
Dlaczego był taki o k r o p n y?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz