sound

31 października 2015

So... don't you know me?

 ۞
 ҉҉҉Obiekt 047 rozpoczął proces stopniowego odzyskiwania pamięci. Uważamy, iż nadeszła pora zwiększenia mu liczby obserwatorów, lecz wciąż czekamy na ostateczną decyzję pana. Obawiamy się niespodziewanego ataku ze strony agresorów podczas naszego zwlekania. Tymczasem brak jakichkolwiek objaw przywrócenia mocy.
҉҉҉҉҉Obiekt 032 bez zmian. Pan zakazał nam zbliżania się do niego.
҉҉҉҉҉Obiekt 005 wykazuje agresywne nastawienie do naszego podwładnego. Nie chce przyjąć do wiadomości otaczającej go rzeczywistości. Wzbrania się przed współpracą. 
҉҉҉҉҉Obiekt 011 zderzył się z dwoma wymiarami. Zobaczył hyoji, przez co jeden z naszych obserwatorów ujawnił swoją obecność. Obiekt uciekł. W mieszkaniu zastał przerażający widok, który był naszym karygodnym błędem. Powinniśmy byli temu zapobiec. Obawiamy się, że jeśli tego nie naprawimy, przyspieszy to cały proces. 
҉҉҉҉҉Obiekt 128
  ۞

-Luhan-hyung! 
Brunet powoli odwrócił się w kierunku źródła dźwięku. Zauważył biegnącą truchtem dziewczynę, jedną z członkiń zespołu, do którego należał. Nie potrafił przypomnieć sobie jej imienia. W grupie było dużo osób, a on dołączył do nich niedawno. Poza tym wolał skupić się na uczeniu układu, aniżeli poznawaniu nowych ludzi. Przybrał na twarz leniwy uśmiech i kiwnął do niej głową.
-Chciałam cię pochwalić - zaczęła, a na jej policzkach rozkwitł lekki rumieniec. -Bardzo szybko opanowałeś to nad czym wszyscy długo pracowaliśmy i wychodzi ci naprawdę świetnie... Może mógłbyś pomóc mi popracować nad ruchami, z którymi mam problem?
Chłopak uśmiechnął się szerzej słysząc komplement, który sprawił mu przyjemność. Uwielbiał, gdy inni podziwiali jego umiejętności. Głównie dlatego ćwiczył wszystko do perfekcji. Zależało mu na tym, by być najlepszym. Bo co to za byt, gdy nie stawia się sobie wysoko poprzeczki? 
-Pewnie, ale nie dzisiaj - 

25 października 2015

18/?


Znajdź, obserwuj, śledź. Nie możesz go spuścić z oczu nawet na sekundę. To gra, Sehun. Jeśli nie złapiesz go pierwszy, on dorwie ciebie. Masz go ubezwłasnowolnić, sprawić, żeby cierpiał. Jeśli powiem, że był niegrzeczny, masz wymierzyć mu odpowiednią karę. Inaczej kara spotka ciebie. Ostateczną twoją powinnością jest zabijanie. Nie bój się tego. To normalna kolej rzeczy. Zabijasz innych, by zmniejszyć ryzyko prawdopodobieństwa, że oni zrobią to twoim bliskim. To wojna, synku. A na wojnie nie można przestrzegać reguł, ponieważ z góry staniesz się przegranym. Nie można też dezerterować. Wtedy staniesz się nikim, głupim ścierwem, a ja cię znajdę. Obrócę się przeciw tobie. Obaj byśmy tego nie chcieli, prawda?


        -Wejdź - stanowczy głos rozbrzmiał po drugiej stronie mahoniowych drzwi. Blondyn wszedł do pomieszczenia. Od razu wyczuł zapach dymu papierosowego zmieszanego z drogimi perfumami i drażniącym zapachem kadzidełek. Mężczyzna, z którym miał się spotkać siedział na fotelu, a na przeciwko niego jego znajomy. Obcy czuł się zupełnie swobodnie przy szefie. Sehun wywnioskował, że łączą ich zażyłe relacje, Rzadko kiedy widywał ludzi, zachowujących się tak, jak to robił ten facet. Szybko ogarnął spojrzeniem cały pokój, który znał na pamięć, po czym leniwym krokiem ruszył do swojego ojca. Stanął przy nim na baczność. -Sehun, proszę, poznaj mojego przyjaciela. Taemin, to jest właśnie mój syn, o którym ci opowiadałem.
     Blondyn skinął głową w geście przywitania, na co mężczyzna lekko się uśmiechnął. Oboje przez chwilę obserwowali nawzajem swoje sylwetki. Hun robił to z każdym, by zapamiętać na przyszłość wygląd potencjalnego zagrożenia. Miał doskonałą pamięć, więc jeśli przyglądał się komuś przez kilka minut, nie miał prawa go zapomnieć. Chłopak uznał, że rozpoznanie Taemina na ulicy będzie dziecinnie proste, gdyż jego uroda dość mocno wbijała się w pamięć. Jego twarz do złudzenia przypominała twarz kobiety i gdyby nie te krótkie, blond włosy śmiałby stwierdzić, że ojciec znalazł sobie nową kochankę.
        -Tae zawarł z nami układ. Chce, żebyśmy pozbyli się właściciela konkurującej z nim firmy. Zanim jednak zabierzemy się do realizowania tej misji, chcę, żeby wybrał sobie osobę, która to wykona. W geście ułatwienia wyboru zwołałem naszych najlepszych zabójców. Jesteś jednym z nich, a że pokładam w tobie ogromne nadzieje, wspaniałomyślnie pozwoliłem ci wejść na sale ćwiczeń w naszym towarzystwie.
     Sehun pomyślał, że ojciec zrobił to z czystej chęci manipulacji. Jeśli wejdzie na salę ćwiczeń w ich towarzystwie, uczniowie znienawidzą go jeszcze bardziej, a przecież nie mógł odmówić szefowi. Druga rzecz, którą mógł osiągnąć to, to, że zleceniodawca wybierze do tej roboty właśnie jego. A czyż to nie będzie dumą dla ojca, że jego syn jest najlepszy w rodzinnym fachu? Chłopak nie miał nic do powiedzenia, więc jedynie skinął głową, wpatrując się w zimne oczy ojca.
        -Minho, skarbie, nie strasz tego dzieciaka aż tak bardzo - jęknął Min i wstał z miękkiej sofy, która skrzypnęła szczęśliwa, że nie musi dźwigać ciężaru. Blondyn uśmiechnął się kpiąco, stając naprzeciwko młodszego. Chwycił jego podbródek dwoma palcami, a Sehun, przyzwyczajony do traktowania go jak rzeczy na sprzedaż, ani drgnął. Nie robiło to na nim wrażenia. -Sądzę, że nie dałby rady nacisnąć spustu, nie czując wyrzutów sumienia. A każdy wie co to piekielne odczucie robi z człowiekiem.
        -Gdybym kazał mu w tej chwili zabić cię, zrobiłby to w ciągu dwóch sekund, uderzając cię w splot mięśni, byś stracił przytomność - ton ojca był zimny. Oh wyczuł w nim nutkę groźby i wyzwania. Lubił chwalić się swoimi doskonałymi żołnierzami, więc bez skrupułów pozwoliłby sobie na mały pokaz. -Zademonstrować?
     Taemin spojrzał uczniowi głęboko w oczy i zmarszczył lekko brwi, kalając swoje nieskazitelne czoło okropną zmarszczką. Zastanawiał się czy warto ryzykować życie, by bronić swojego honoru, jednakże nigdy zbytnio nie przykładał wagi co do tego.
        -Zrezygnuję. Tymczasem chcę poznać innych kandydatów, których dla mnie wybrałeś - zacmokał. -Mam nadzieję, że będą wyglądali na groźnych.
     Starszy obrzucił Sehuna drwiącym spojrzeniem. Chłopak nie zdziwił się jego zachowaniem. Wszyscy reagowali dokładnie tak samo, gdy mieli z nim do czynienia. Ich sposób myślenia zmieniał się o 180 stopni dopiero po pokazaniu przez niego do czego jest zdolny. 
        -Dobrze - ojciec Huna wystawił do swojego gościa ramię. -Chodźmy ich przetestować.
     Nie zwracając więcej uwagi na najmłodszego, ruszyli w stronę drzwi. Oh szedł równym tempem za nimi i przysłuchiwał się ich swobodnej rozmowie. Szef rzadko kiedy był przy kimś rozluźniony, a jeszcze rzadziej się śmiał. Uczeń wiedział jednak, że w miejscu, w którym obecnie się znajdowali, wszyscy byli świetnymi aktorami. Pierwsza zasada w jego kodeksie? By przeżyć ufaj tylko sobie.
     W trójkę weszli na ogromną salę ćwiczeń. Na środku znajdowało się miejsce na ćwiczenie różnych sztuk walk, a naokoło ustawione były trybuny. Wszystkie miejsca były zajęte. Oczy większości uczniów zwróciły się w ich stronę, a widząc szefa, natychmiast stanęli na baczność.
        -Di Sola, Da Ni Neta¹!
     Równy chór głosów rozniósł się echem.
        -Niech krew na waszych rękach będzie waszą chwałą! - leniwy uśmiech rozkwitł na twarzy szefa. Był zadowolony z poziomu swoich uczniów. 



¹Di Sola, Da Ni Neta - formalny okrzyk powitalny w szkole. Coś na kształt 'chwała krwi, krew nie hańbi'

16 października 2015

Bohaterowie

Xiao Luhan
Lat 20








Widzisz ten księżyc? Co miesiąc opowiada jedną i tą samą historię od nowa, chociaż niewiele osób to zauważa. Siedzę co noc na dachu, by móc rozkoszować się jego tragedią, ponieważ ja wciąż mam szansę na zmianę. On został skazany na wieczną tułaczkę po nieboskłonie. Codziennie zostaje zepchnięty na bok przez uwielbiane słońce, by za kilka godzin wrócić i pozwolić sobie na kolejną dawkę cierpienia. Podejrzewam, że kiedyś musiał być urodziwym mężczyzną, który zranił zbyt wiele kobiet. Przypomina mi ciebie. Nie zniósłbym momentu, w którym miałbyś zostać księżycem dla innej planety. Chciałbym zostać wtedy słońcem, które goniłoby cię pomimo przeszkód. Nie poddałbym się.




Oh Sehun
Lat 22




















Spójrz mi w oczy. Tęczówki to głębia, której nie da się zilustrować. Obrazy nie oddają czci i piękna najważniejszej części człowieka. Oczy to najszlachetniejsza rzecz, której nie da się podrobić. Widziałeś kiedyś dwie osoby o tych samych otoczkach? O tej samej barwie czy też kształcie tęczówek? Nie? Ja, szczerze powiedziawszy, nie chcę. Mama powtarzała mi, że gdy spojrzy się głęboko w czyjeś oczy można dojrzeć duszę. Proszę, zrób to. Chcę stać się tobie bliski, chcę byś dowiedział się rzeczy, które nigdy nie przeszłyby przez moje gardło. Być może, kiedy to zrobisz, zakochasz się. Tak samo, jak ja w tobie.



Kim Jongin

Lat 21



Mój cel w życiu? To proste. Pragnę spróbować dosłownie wszystkiego, by wiedzieć, że to co zostawiam na ziemi nie jest dla mnie aż tak ważne, by starać się przeżyć. Chce znaleźć coś, co pozwoli mi wierzyć, że jest jeszcze dla nas jakaś nadzieja. Że śmierć nie czeka na nas tuż za rogiem. Że mogę wyjść z domu, nie obawiając się żadnego zatrzymania przez straż. Nie, źle to sformułowałem. Chcę mieć dla kogo walczyć w powstaniu. Poznając ciebie, zauważyłem, że coraz lepiej idą mi ćwiczenia. Coraz mniej się boję, bo wiem, że ty boisz się jeszcze bardziej. Moje serce wybrało ciebie bez pytania nas obu o zgodę, więc pójdę za jego przykładem i sprawię, że będziesz moją własnością. Twoje zdanie się nie liczy.





Do Kyungsoo
Lat 23






Strach powoduje, że albo podejmujesz szybkie i właściwe decyzje, albo paraliżuje całe twoje ciało. Jest potrzebny, gdyby nie on, nie rozumielibyśmy powagi sytuacji, w której się znaleźliśmy. Przyzwyczaiłem się do niego. To normalne, że wciąż jest obok mnie, mimo, że nie widzę zagrożenia. Mam świadomość, że coś gdzieś na mnie czyha, nieważne co to jest. Czuję oddech na swoim karku, słyszę kroki, choć gdy się odwracam nikogo za mną nie ma. Odkąd spędzam z tobą czas, strach jest spychany na drugi plan. Twoja dłoń na moim ramieniu dodaje mi otuchy, przepędzając wszystkie wymyślone przeze mnie zmory. Sądzę, że powinniśmy razem zamieszkać. Nie, żebym bardzo tego chciał, po prostu mam dość życia, ukrywając się.









Park Chanyeol
Lat 22







Kot, którego przygarnęliśmy wymaga dużo troski, opieki i ciągłej obecności przy nim. Nie lubi być sam. Gdy nie odpowiada mu miejsce, w którym go głaszczę wystawia pazurki i drapie mnie po rękach. Jest hałaśliwy, miauczy mi do ucha w środku nocy. Choć muszę wcześnie rano wstać do pracy, żal mi go wyrzucać do innego pokoju. Biorę go wtedy na ręce i siadam z nim na łóżku. Czasem śpiewam mu kołysanki. Mimo, że nie rozumie ich przesłania, działają na niego. Chciałbym, byś został moim kotkiem. Mógłbym być przy tobie podczas twoich koszmarów, szeptać ci do ucha czułe słówka, które pomogą ci odpłynąć do przyjemnej krainy. Chcę wiedzieć, gdzie mogę cię pogłaskać, nie bojąc się tego, że mnie podrapiesz. Nauczysz mnie?







Byun Baekhyun
Lat 21





Wiesz jak to jest żyć w ciągłym poczuciu winy? wiesz jak to jest krzywdzić samego siebie, chociaż to i tak zbyt mało w porównaniu z tym co zrobiłeś swojej siostrze? Mam dość ciągłego przypominania sobie jej smutnych oczu, jej drżących ust, wypowiadających 'kocham cię' w moją stronę jako słowa pożegnania. Uważałem, że dobrze robię wydając strażą jej związek z inną dziewczyną. Wydawało mi się, że zasady, które nas zobowiązują są właściwe. Myślałem, że miłość jest niedozwolona, parszywa i niepotrzebna. Zawsze powtarzano mi, że tego nie wolno czuć. Że jeśli zobaczę kogokolwiek wyrażającego swoje uczucia mam niezwłocznie wydać go na śmierć. Myślałem, że robię właściwie. Ale w końcu sam zakochałem się w mężczyźnie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jestem obrzydliwy. Jestem nienormalny. Jestem chory. Moją chorobą jest miłość do ciebie. Pomożesz mi ją zrozumieć?