Po trzech latach wystarczyło jedno spojrzenie na niegdyś ulubiona kawiarnię, by poczuł nieprzyjemny uścisk w sercu i zbierające się łzy w oczach. Choć starał się wyrzucić go ze swojej pamięci to jak na złość wszystko mu o nim przypominało. Myślał, że w ten sposób będzie łatwiej, ale miał wyrzuty sumienia, że ot tak zamierzał zapomnieć o najdroższej mu osobie. Czuł, że gdyby to zrobił on po prostu by umarł. Reszta jego osoby zgasłaby i została pochowana na cmentarzu z jego ciałem. Nie chciał tego. Ale jakże trudno było pamiętać o starych czasach. Wciąż na nowo wracać do ich pięknych początków i zmieniać słodkie wspomnienia w koszmar. W jego głowie trwała wojna. Wojna sprzecznych uczuć. Jego serce krzyczało i rwało, szukając źródła, które ugasi żar bólu, który pozostawił po sobie Hinata. Jednakże gdzieś tam w ciemnym jego kącie pojawiała się myśl, że powinien cierpieć. Przecież to wszystko jego wina. Gdyby nie mała sprzeczka i głupie słowa, które wtedy wypowiedział wszystko mogłoby być inaczej. Lepiej.
Czarnowłosy przejechał palcem po drzwiach wejściowych kawiarni, po czym otworzył je i udał się na ich ulubione miejsce. Chyba pierwszy raz wszedł tam sam. Usiadł w kącie, tak jak zawsze to robił, gdy byli razem. Oparł brodę na złączonych dłoniach i wpatrywał się ze smutnym uśmiechem w ścianę naprzeciwko. To miejsce kiedyś zajmował Hinata. Siedział tam z uśmiechem, zajadając truskawkowe ciasto, które mu kupił. Mówił z pełną buzią, na co Kageyama odpowiadał mu, że jest idiotą i ma najpierw zjeść, bo obślini cały stół. Hinata robił się w tym momencie tak czerwony jak jego włosy.
Wargi zaczęły mu się leciutko trząść, przez co je zagryzł. To było trudne. Wierzył, że jego ukochany chciałby, by przychodził tu z uśmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz