sound

11 października 2015

5/?

  Zmęczony, ale z uśmiechem na twarzy zbierałem zamówienia w beznadziejnym stroju seksownej sprzątaczki. Choć może określenie 'seksowny' nie było specjalnie dopasowane. Hm, przylegający, skąpy, zdecydowanie zbyt krótki i przyciągający wzrok wszystkich (w większości) obleśnych facetów w podeszłym wieku, którzy mieli ogromną chęć na takiego niewinnego, młodego, boskiego, pięknego, zajebiście skromnego, chudziutkiego chłopaka z niesamowitym ciałem i palącym spojrzeniem. Nie dałbym dupy żadnemu z nich, ale to nie zmieniało ich zbyt nachalnego zachowania wobec mnie.
  W sumie gdybym tylko mógł od razu zwolniłbym się z tej pracy, ale pilnie potrzebowałem stałego dochodu kasy. Mieszkałem sam, a moje wydatki.. jakby to powiedzieć... były zbyt duże jak na wypłatę w normalnej pracy. Dlatego też mój najlepszy przyjaciel załatwił mi pracę u swojego znajomego, który jak się okazało prowadził tą oto kawiarenkę. Fakt, że musiałem przebierać się w stroje dla kobiet i paradować w nich po miejscu, w którym każdy znajomy mógł mnie zobaczyć, nagrać, zrobić zdjęcie, a potem wysłać je wszystkim i mieć ze mnie bekę koiła pensja, którą dostawałem tygodniowo. Boże, za tyle pieniędzy mógłbym zrobić wiele.
  Przeciskając się pomiędzy stolikami i ocierając tyłkiem o facetów, którzy wychylali się, by przynajmniej leciutko mnie dotknąć czułem obrzydzenie. Ale powtarzałem sobie, że dam rade, przecież już rok daję radę, więc czemu teraz miałbym się załamać? Kątem oka zauważyłem, że szef przygląda się mojej pracy. Zacząłem kręcić biodrami, podążając w stronę stolika, przy którym siedział młody chłopak. Mam nadzieję, że nie zepsuję mu tym psychiki. Oparłem się łokciami o stolik i mocno nachyliłem.
 -Dzień dobry, skarbie, czego sobie życzysz? - spytałem, rzucając wyćwiczonym uśmiechem. Nie, żebym przyglądał się wszystkim klientom, których obsługiwałem, ale na tego zwróciłem swoją uwagę. Miał wyraźnie zarysowaną szczękę, blond włosy, które wpadały mu do oczu wpatrzonych w menu.
 -Kawę - odpowiedział. Nie raczył podnieść na mnie wzroku, cholera, ja się tu do niego wdzięczę, a on na mnie nie patrzy? Nie zapisałem tego w notesie, bo było łatwe do zapamiętania, ale wciąż nie ruszyłem się na krok. -Tylko kawę.
  Zmarszczyłem brwi i skrzyżowałem ramiona na piersi. Nie byłem przyzwyczajony do ignorowania mojej osoby, a co dopiero w takim stroju. Pomyślałem, że trochę się zabawię, w końcu szef powinien być zadowolony. Z własnej woli zrobię coś, co podniesie popularność naszego małego biznesu.
 -Może jednak skusiłbyś się na nasz najnowszy specjał? - zbliżyłem się do niego, dwoma palcami unosząc jego głowę tak, by patrzył mi prosto w oczy.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz