sound

11 października 2015

Prawie Twój, Luhan.

  Wszystko zaczęło się od przypadkowego pocałunku. Niby nic, zwykłe zetknięcie się warg, które kompletnie nie miało znaczenia. Oboje byliśmy z początku zażenowani tym faktem, ale ty znów przybliżyłeś się i przytknąłeś swoje usta do moich. To był jedynie dotyk, dawałeś mi wolną wolę, nie nalegałeś. Zgubiłem się pomiędzy dwoma uczuciami, pomiędzy nami, pomiędzy snem, a jawą. Ty
jednak cierpliwie czekałeś. Uniosłem dłoń do twojego policzka, by sprawdzić czy ta sytuacja nie była moim kolejnym chorym snem. Przekonałem się, że jesteś prawdziwy. Zawsze byłeś.
  Nasz pierwszy, prawdziwy pocałunek był pełen niepewności i wstydu, ale gdzieś tam chowała się czułość z lekką domieszką pożądania. Chciałem, żeby nasz pocałunek był żarliwszy, taki jak te, które widywałem wszędzie wokół, ale ty miałeś swoje tempo. Tempo, które zapamiętałem na bardzo długi czas. Z początku nie podobało mi się to, że byłeś taki powolny, ale zrozumiałem, że wszystko musi mieć odpowiednią ilość czasu. Po to, żeby zapamiętać je na dłużej. Pokochałem to i nie mogłem bez tego żyć.
  Nasza niewinna przyjaźń przerodziła się w coś więcej, choć nie obnosiliśmy się z tym. Było coś między nami, ale nigdy tego nie nazwaliśmy. Nie czuliśmy takiej potrzeby, oboje wiedzieliśmy co do siebie mamy, ale nie powiedzieliśmy tego na głos. Kiedy już miałem wypowiedzieć te dwa, cholerne słowa zawsze mnie rozpraszałeś, albo po prostu zostawiałeś samego. Nienawidziłem Cię w takich momentach, ale nie potrafiłem długo się na ciebie gniewać. Boże, nie mam pojęcia kiedy tak bardzo zatraciłem się w tobie. Poprawiałeś mój najpodlejszy humor, wystarczył jeden twój uśmiech, bym zapomniał o wszystkim innym. Zawsze starałem się zwrócić na siebie twoją uwagę, chciałem by twoje oczy patrzyły tylko na mnie, chciałem być jako jedyny godny twojego zainteresowania. Miałeś być tylko mój, ale czy ptak, który całe życie był wolny wytrzyma w ciasnej klatce jaką było moje serce? Nawet jeśli zapewniałem ci wszystko czego potrzebowałeś, nie mogłem mieć pewności, że w końcu nie odlecisz.
  Zawsze byłeś jedynym, czego chciałem od życia. Jeśli byłeś przy mnie mogłem dla ciebie przenosić
góry, nieważne, że oczekiwałeś ode mnie niemożliwych rzeczy i tak byłem skłonny ci je podarować. Twoje pocałunki były dostateczną nagrodą. Oddałem ci swój pierwszy raz. Mimo, że nie był magiczny, dla mnie i tak był najpiękniejszą rzeczą jaką w życiu robiłem, bo robiłem to z tobą. Nie miało dla mnie znaczenia miejsce ani czas, nic się nie liczyło, oprócz twojej osoby. Mam nadzieję, że było ci ze mną dobrze, że sprostałem twoim oczekiwaniom. Starałem się robić wszystko poprawnie, nie zajmowałem się swoją przyjemnością, chciałem dać jej jak najwięcej właśnie tobie. Byłeś jak kot, łasiłeś się do mnie, dopóki było to na twoją korzyść.
  Kiedy dopadły nas pierwsze problemy zacząłeś się ode mnie oddalać. Myślałeś, że tego nie zauważyłem, ale jestem spostrzegawczy. Znałem cię na wylot, wiedziałem co robisz, gdy się denerwujesz, kiedy kłamiesz również. Tylko szkoda, że tak późno przejrzałem na oczy. Gdybym chwilę się nad tym zastanowił zauważyłbym, że robiłeś to niemal w każdym momencie. Na każdym kroku karmiłeś mnie swoimi łgarstwami, zmyślonymi historyjkami, a ja gładko je łykałem. Byłem tobą tak zauroczony, że chwilami odczuwałem to jako ból. Bolało mnie przebywanie z tobą. Zawsze wiedziałem, że w końcu nadejdzie chwila, w której zostawisz mnie samego. Nie potrafiłeś długo usiedzieć w jednym miejscu. Dlatego też nie było dla mnie zaskoczeniem znalezienie kartki, którą mi zostawiłeś. I szczerze ci powiem, że nadal leży gdzieś u mnie w szafce. To jedyna rzecz jaką po tobie mam, jedyna, która mi o tobie przypomina. Czytam ją codziennie przed snem i codziennie nowe łzy moczą kartkę. Już prawie nic na niej nie widać, ale znam te słowa na pamięć.

 Drogi Sehunie!
Na samym początku chciałbym podziękować za twoją miłość. Choć nigdy mi jej nie wyznałeś zawsze wiedziałem, że mnie kochasz. To uczucie odbijało się w twoich oczach, gdy na mnie patrzyłeś. Było w twoich ruchach, w twoich delikatnych, czułych pocałunkach i słowach, choć nie mówiłeś tego wprost. Było mi z tobą tak dobrze, że się zapomniałem. Zdołałeś zasłonić mi piękno świata i marzenie zwiedzenia go, swoją osobą. 
Nasz związek w pierwszym etapie był dla mnie jedynie zabawą, oderwaniem się od rzeczywistości, ciekawym sposobem na nudę, proszę, nazwij to jak chcesz. Wiesz, rzadko podejmowałem się poważnych decyzji, więc starałem się niczego Ci nie obiecywać. Po co miałem to robić, skoro i tak wiedziałem, że tej obietnicy nie dotrzymam? Im dłużej trwał nasz związek tym trudniej było mi utrzymać uczucia i język na wodzy.
Myślę, że oboje od początku wiedzieliśmy, że to kiedyś nastąpi. Przepraszam za to, że nie znalazłem w sobie odwagi, by pożegnać się z tobą tak, jak na to zasługiwałeś. Ten list to jedynie ucieczka przed konsekwencjami mojego wyboru. Wybrałem podążanie za marzeniami.
Przepraszam, że karmiłem cię kłamstwami, przepraszam, że nie pozwoliłem Ci stać się numerem jeden w moim życiu. Przepraszam, że tak długo trwało zabawianie się twoją osobą. Planowałem, żeby potrwało to najwyżej miesiąc, po którym prawie bezboleśnie odszedłbym, ale... nie potrafiłem cię zostawić. Musiałem zbierać silną wolę przez długi czas, żeby się do tego zmusić.
Mam nadzieję, że nie skrzywdziłem cię za bardzo. Może jestem naiwny, ale mam też nadzieję, że nie nienawidzisz mnie za to wszystko, co zrobiłem. W końcu w jakimś tam stopniu podarowałem Ci szczęście. Mam nadzieję, że zapamiętasz mnie jako kogoś kto potrafił Cię rozweselić. Jako kogoś z kim mógłbyś być na zawsze.
Ale jeśli miałbyś przez zapamiętanie mnie cierpieć jeszcze bardziej niż teraz, gdy to czytasz to, proszę, zapomnij o mnie. Wyrzuć mnie ze swojej głowy i znajdź sobie kogoś lepszego ode mnie, kogoś przy kimś będziesz czuł się tysiąc razy lepiej. Z kim mógłbyś dzielić problemy, których ze mną nie zdołałeś.
~Prawie Twój,
Luhan.

  Przy pierwszych słowach listu zawsze budziły się we mnie pretensje do niego. Jeśli wiedział co do niego czuję to dlaczego pozwolił mi wierzyć, że to odwzajemnia? Dlaczego miałem taką nadzieję,
skoro nigdy nie zauważyłem, żadnego przejawu? On nigdy nie patrzył na mnie z miłością, patrzył na mnie jak na rzecz, którą chce mieć przez jakiś czas. Jego gesty były puste, niepewne. Teraz mogę to zobaczyć. Nigdy nie potrafił przytulić mnie jak osobę, z którą chce się dzielić życie.
  Byłem zabawą, karmił mnie pięknymi kłamstwami. Gdyby mógł cofnąć czas nie zmieniłbym niczego. Chłopak ma rację, dał mi dużo szczęścia, nawet jeśli mnie nie kochał. Pozwolił mi w to wierzyć, udawał, że mu na mnie zależy. To moja wina, że wcześniej tego nie zauważyłem. Wolałem żyć w błogiej nieświadomości, dopóki ze mną był, było wspaniale.Chciałem tak, jak on nie przejmować się przyszłością i żyć chwilą. A chwile z nim spędzone były naprawdę niesamowite. Był świetnym aktorem.
  Nie nienawidziłem go, było mi cholernie żal nie za to, że chciał spełniać marzenia, ani nie za to, że mnie okłamał czy też, że nie byłem dla niego najważniejszy. Bardziej chodziło o to, że nie pozwolił mi pokazać, że ze mną też mógł być szczęśliwy i robić to co chciał. Przecież poszedłbym za nim na koniec świata, a nawet dalej jeśliby tylko o to poprosił. To, że byłem mu obojętny nie znaczyło, że może mnie tak po prostu zostawiać samego. Bez niego czuję się pusty, bezbronny. Nic co robię nie ma sensu, bo nie robimy tego razem. Cholera, jestem wypełniony goryczą, złością, tęsknotą i smutkiem. 
  Jak on może w ogóle myśleć, że znajdę sobie kogoś lepszego niż on? Jak on może o to prosić? To byłoby nie fair w stosunku do tej osoby, przecież nigdy nie przestałem kochać Luhana. Nie mógłbym zakochać się w kimś innym. Nawet nie chciałem próbować. Nie mógłbym o nim zapomnieć nawet gdybym bardzo chciał. A nie chcę. Choć strasznie mnie boli każda myśl o nim nie mam zamiaru zapominać. Nadal go pragnąłem. Nawet jeśli zrobił mi takie świństwo byłem skłonny mu wybaczyć. Miałem nadzieję, że wróci. Wróci i będzie wszystko okej, tak jak w bajce. Zakochałby się we mnie i przejrzał na oczy, a ja -głupia, zepsuta zabawka- przyjąłbym go do siebie z powrotem. Nawet jeśli miałby mnie oszukać po raz drugi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz