~Sehun.
Ćwiczenie układu przeciągnęło się nam do późnej godziny, na dworze było już ciemno. Pierwszy raz wytrzymaliśmy z Luhanem prawie bez żadnych kłótni. Stosunki między nami polepszyły się od tej dziwnej sytuacji w szpitalu. Właśnie od tamtego momentu przy najmniejszym otarciu się naszych ciał lub rąk mój organizm dziwnie reagował. Czułem palące ciepło w miejscu, w którym mnie dotknął i przechodziły mnie dreszcze. Nie te, które przechodzą ludzi, oglądających jakiś straszny film, tylko te bardziej przyjemne. Dlatego też starałem się ograniczyć kontakt ciało-ciało do minimum, a może i nawet mniej.
Szkoda tylko, że z naszego układu nie mogłem wyrzucić częstego dotykania się nawzajem. Cholera, czy wymagania organizatora nie były trochę, hm.. dziwne? Chyba po prostu musiałem przyjąć do wiadomości, że jest tak, a nie inaczej i nie mogłem tego zmienić.
Chłopak wyszedł już jakiś kwadrans temu, ale ja nie miałem zamiaru tak szybko kończyć treningu. Za każdym razem wydawało mi się, że w porównaniu z Luhanem jestem beznadziejny. Dlatego ćwiczyłem jeszcze więcej niż zwykle, ale wiedziałem, iż wciąż czegoś mi brakuje. Gdyby jeszcze ta pierdolona kostka nie dawała o sobie tak często znać byłoby idealnie. Ćwiczyłbym wtedy dzień i noc. Już prawie nie wychodziłem z tego budynku, zachowywałem się jakby to był mój dom.
W końcu jednak trzeba było wrócić do rodziców, żeby nie męczyli mnie ciągłym dzwonieniem i pisaniem smsów. Nie miałem ochoty spędzać czasu tam, gdzie byłem bezużyteczny. Za kilka miesięcy skończę osiemnastkę, więc będę mógł robić to co chcę. Nie mogłem się tego doczekać.
Gdy miałem zamykać salę, zauważyłem, że Luhan zapomniał o swojej bluzie. Matko, co z niego za... ugh. Jakbym ją tu zostawił to z pewnością jakaś sprzątaczka albo osoba, która po nas będzie stąd korzystać bezkarnie by ją ukradła. Nie mogłem pozwolić, by ktoś, kto nie był mną dotykał jego rzeczy, prawda?
Wziąłem ją ze sobą lekko zaciągając się jej zapachem. Mówiłem już, że ten chłopak zajebiście pachniał? Nie? To właśnie to robię.
Ćwiczenie układu przeciągnęło się nam do późnej godziny, na dworze było już ciemno. Pierwszy raz wytrzymaliśmy z Luhanem prawie bez żadnych kłótni. Stosunki między nami polepszyły się od tej dziwnej sytuacji w szpitalu. Właśnie od tamtego momentu przy najmniejszym otarciu się naszych ciał lub rąk mój organizm dziwnie reagował. Czułem palące ciepło w miejscu, w którym mnie dotknął i przechodziły mnie dreszcze. Nie te, które przechodzą ludzi, oglądających jakiś straszny film, tylko te bardziej przyjemne. Dlatego też starałem się ograniczyć kontakt ciało-ciało do minimum, a może i nawet mniej.
Szkoda tylko, że z naszego układu nie mogłem wyrzucić częstego dotykania się nawzajem. Cholera, czy wymagania organizatora nie były trochę, hm.. dziwne? Chyba po prostu musiałem przyjąć do wiadomości, że jest tak, a nie inaczej i nie mogłem tego zmienić.
Chłopak wyszedł już jakiś kwadrans temu, ale ja nie miałem zamiaru tak szybko kończyć treningu. Za każdym razem wydawało mi się, że w porównaniu z Luhanem jestem beznadziejny. Dlatego ćwiczyłem jeszcze więcej niż zwykle, ale wiedziałem, iż wciąż czegoś mi brakuje. Gdyby jeszcze ta pierdolona kostka nie dawała o sobie tak często znać byłoby idealnie. Ćwiczyłbym wtedy dzień i noc. Już prawie nie wychodziłem z tego budynku, zachowywałem się jakby to był mój dom.
W końcu jednak trzeba było wrócić do rodziców, żeby nie męczyli mnie ciągłym dzwonieniem i pisaniem smsów. Nie miałem ochoty spędzać czasu tam, gdzie byłem bezużyteczny. Za kilka miesięcy skończę osiemnastkę, więc będę mógł robić to co chcę. Nie mogłem się tego doczekać.
Gdy miałem zamykać salę, zauważyłem, że Luhan zapomniał o swojej bluzie. Matko, co z niego za... ugh. Jakbym ją tu zostawił to z pewnością jakaś sprzątaczka albo osoba, która po nas będzie stąd korzystać bezkarnie by ją ukradła. Nie mogłem pozwolić, by ktoś, kto nie był mną dotykał jego rzeczy, prawda?
Wziąłem ją ze sobą lekko zaciągając się jej zapachem. Mówiłem już, że ten chłopak zajebiście pachniał? Nie? To właśnie to robię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz